Czyli taki ten, pilot, znaczy się
Poniżej znajduje się maszynowa transkrypcja (bez redakcji):
Raz, dwa, trzy, próba mikrofonu. 20 lat temu, w 1990 roku, był taki film, w którym występował Christian Slater. Facet, którego bardzo wtedy lubiłem, a on potem jakoś zniknął i nie wiem co się teraz z nim dzieje.
W każdym razie w tamtym filmie on uczył się w liceum i prowadził takie pirackie radio, które w ogóle wywołało niesamowitą rewolucję i nie wiadomo co jeszcze. I to był na tyle fajny w tamtych czasach pomysł, że strasznie mnie do tego zapalił. Gdzieś ten motyw wracał do mnie raz, drugi.
Kiedyś, jak sam byłem w liceum, to napisałem opowiadanie o ludziach prowadzących pirackie radio. No i tak na dobrą sprawę, gdzieś przegapiłem moment, kiedy technologia posunęła się do przodu na tyle, że każdy w zasadzie mógł sobie pozwolić na coś takiego. Że nie trzeba już było jakiegoś nadajnika, jakichś wzmacniaczy, jakichś cudów.
Tylko tak po prostu każdy mógł zrobić sobie swoją własną audycję i nadawać ją. I nadawało się to podcast. Z podcastami w środowisku, w którym się obracam, było troszkę tak jak z komiksem internetowym.
Bo po niesławnym Losuksie, który mimo wszystko trudno odmówić mu pewnych zasług dla propagacji komiksu internetowego w Polsce. Był taki moment, kiedy wszyscy mieli komiksy internetowe. Ja zresztą też wtedy swój założyłem.
Ten, który szczęśliwie za jakiś czas ma szansę wreszcie się zakończyć na setnym odcinku. Był taki moment, kiedy po wystartowaniu Schwinga nagle tych podcastów zaczęliśmy zauważać więcej i więcej i więcej w środowisku. Portale, nieportale, różne inne rzeczy.
Nawet Motyw Drogi miał chyba przez moment swój podcast. Motyw Drogi, który ostatnimi czasy jakoś tak dychawiczna kobyła się z niego zrobiła. Aczkolwiek redaktor Babiel mówił, że to nie jest jeszcze łabędzi śpiew, że wszystko gdzieś tam ma się wyjaśnić.
To był też moment, kiedy ja założyłem swój pierwszy podcast, B180. Podcast o Batmanie, który ostatnimi czasy też jest dychawiczną kobyłą, ale zostało mu raptem 3 czy 4 odcinki do końca. I te odcinki powstaną, zostaną udostępnione i on się na setnym odcinku zamknie.
Bo taki był pierwotny zamysł i nie mam zamiaru tego ciągnąć dalej. Natomiast cały czas mam jakiegoś typu parcie na eter. Każdy ma tam swoje jakieś drobne wady i swoje grzechy na sumieniu.
A ponieważ dobrze jest mówić o tym, na czym człowiek się zna, albo przynajmniej o tym, co człowiek lubi, bo wtedy jest w tym jakaś pasja, to Kapok będzie najprawdopodobniej poświęcony w dużej mierze komiksom. Być może to będzie także takie radosne pieprzenie o wszystkim, nie tylko o komiksach. Być może będzie troszeczkę tak jak na Gnieździe Światów, na którym pisuję nie tylko o komiksach, ale też o różnych innych pierdołach.
Kiedy pisuję trochę o filmach, kiedy pisuję trochę o książkach. Na pewno Kapok nie będzie takim drugim Schwingiem, gdzie banda gości dyskutuje ze sobą. Lub bardziej radośnie rzucając chujami i popijając piwo przez godzinę, bo dla mnie ta formuła się nie sprawdza.
Gdzieś mimo wszystko ja wolę takie formy bardziej zwarte, bardziej zwięzłe rzeczy. Nie będzie to też w 180, które było bardzo krótkie i bardzo takie treściwe i poświęcone zawsze jednej recenzji. Natomiast prawdopodobnie mimo wszystko te audycje gdzieś tam w jakiś sposób będą tematyczne, będą poświęcone jakiemuś konkretnemu zagadnieniu, może jednemu, jeżeli będzie większe może dwóm, trzem, to wszystko zależy od tego jak to się będzie układało.
Trudno jest mi powiedzieć na ile będzie to rzecz cykliczna, ponieważ ja mam teraz czasu stosunkowo dużo, natomiast to się szybko prawdopodobnie zmieni. Muszę przyznać, że bardzo ciężko robi się cokolwiek, jeżeli ma się znowu taki tryb pracy 24-godzinny, kiedy człowiek co trzy godziny, tak czy siak również w nocy musi się obudzić, oporządzić niemowlę i zrobić parę innych rzeczy, a to jest coś, co już drugi raz za chwilę mnie czeka. To jest też bardzo fajna przygoda, ale jednak dla ludzi raczej o mocnych nerwach i gdzieś tam fizycznie wytrzymałych, bo po kilku miesiącach takiego działania każdy tak naprawdę traci jakąkolwiek motywację do robienia czegokolwiek oprócz spania i wypełniania podstawowych obowiązków i pierwsze pół roku życia nowego dziecka to zawsze jest jakiś taki troszeczkę odpad z aktywnego działania.
Natomiast prawdopodobnie, póki jeszcze starczy mi siły i zapału to gdzieś tam będę starał się mówić o tym co lubię, o tym co mnie interesuje, o tym co mnie denerwuje. Być może Kapok troszeczkę wypełni lukę w tym co robię recenzując na kulturze liberalnej różne pozycje komiksowe. Tam nie mówię źle, bo po prostu uważam, że warto recenzować i mówić o rzeczach, które są dobre, żeby ludzi zachęcać.
Ja rzadko mówię o rzeczach, które mi się nie podobają z tego względu, że ja dosyć dokładnie wybieram rzeczy, które kupuję i z tego co już kupię to mało jest pozycji, które mi nie pasują bądź które mi się nie spodobały. Natomiast są zjawiska bądź pewne inne rzeczy, które czasem gdzieś tam mnie uwierają i o tym będę pewnie mówił tu. Trudno powiedzieć tak naprawdę jaką formę to przyjmie.
Nie będzie to raczej ani bad na środowisko, ani będę starał się za specjalnie nie wymądrzać, bo też nie poczuwam się do bycia jakimkolwiek, w jakikolwiek sposób uprawnionym autorytetem. Nie mam kompleksu bycia magisterem Krzysiem Skrzypczykiem. Tak, tak, wycieram sobie mordę jego nazwiskiem nie pierwszy i nie ostatni raz. Natomiast facetowi wydaje się, że jest po prostu jedyną uprawnioną osobą do rozdawania kart i do mówienia co jest dobre, a co złe w polskim komiksie. Wiem, że to jest szczeniacka zagrywka, pod tytułem sam zrób lepiej, natomiast chciałbym kiedyś zobaczyć, jak ten facet radzi sobie z czymkolwiek innym oprócz opluwania ludzi, którzy faktycznie coś robią.
I to w zasadzie byłoby na tyle w tym takim pilotażowym odcinku. Nie oczekuję, że ta audycja zmieni świat. Nie oczekuję, że przyniesie mi jakąś niezwykłą popularność, chociaż akurat na to ostatnio nie narzekam, bo skoro już ludzie podchodzą do mnie na emefce w Łodzi i mówią Oj, sorry, to ty jesteś godai? A ja mówię tak, to ja. I oni potem nie uciekają. To znaczy, że nie jest tak źle.
No więc co, moi drodzy? Talk hard!